201706.17
Off
0

Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych – potrzeba zmian

W ostatnim czasie natknąłem się na informację medialną, że prezydent Nowej Soli dostał zarzut karny za namawianie do popełnienia przestępstwa polegającego na rozegraniu meczu piłkarskiego bez zezwolenia na organizację imprezy masowej. Podkreślam, że polegam tu na doniesieniach medialnych co do okoliczności sprawy i jej prawnego wymiaru. Mimo, że doniesienia te nie są pełne to pozwalam sobie zrelacjonować sprawę i podzielić się pewnymi przemyśleniami. Z tego co mówi zainteresowany, przed meczem piłkarskim jaki miał odbyć się w Nowej Soli, miejscowy klub miał dylemat czy dopuścić do rozegrania meczu wobec spodziewanego „najazdu” licznych kibiców gości. Do tej pory mecze piłkarskie nie miały statusu imprez masowych i miejscowy klub nie był gotowy do organizacji imprez o takim statusie. Prezydentowi zarzuca się, że niejako dał przyzwolenie prezesowi klubu na organizację meczu, mimo, że mógł spodziewać się, że z racji przekroczenia progu 1000 uczestników, będzie on musiał mieć status imprezy masowej (a klub nie wystąpił o zezwolenie na imprezę masową).

Wiem jaka jest rola prokuratury, ale muszę w tym miejscu wyrazić myśl, że przepisy o bezpieczeństwie imprez masowych pozostawiają wiele do życzenia. Są one napisane ewidentnie pod kątem wielkich imprez, obliczonych na kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy uczestników. Nie odróżniają one takich imprez od takich, które „balansują” na granicy definicji ustawowej (1000 osób). Ustawowa gradacja imprez pod względem ilości uczestników w kontekście ilości służby informacyjnej i porządkowej to zbyt słabe kryterium rozróżniające. Nie przewidują one również jakiegoś specjalnego, uproszczonego trybu dla organizatorów, którzy organizują wiele imprez w roku, z których tylko pojedyncze zapowiadają się jako zbliżające się do progu 1000 osób. Częsta jest np. sytuacja w piłkarskich ligach (1-a, 2-a, 3-a czy nawet 4-a), że tylko jeden mecz w sezonie (często „derbowy”) wywołuje większe zainteresowanie kibiców. Taki mecz, zamiast stać się „piłkarskim świętem”, jest po prostu udręką dla miejscowych działaczy, którzy muszą się zastanawiać czy zorganizować go jako imprezę masową, czy świadomie z tego zrezygnować (i nie wpuścić wszystkich zainteresowanych tylko 999). A jeśli już zdecydują się na „imprezę masową” to Policja może jeszcze zawnioskować o potraktowanie meczu jako „meczu podwyższonego ryzyka” co generuje dodatkowe koszty.

Uważam, że sensowne byłoby rozważenie zastosowania w ustawie następujących „ulg”:

  1. Gradacja imprez masowych i wyróżnienie „małych imprez masowych” (np. do 2.000 uczestników), przy których formalności byłyby mniejsze;
  2. Dopuszczenie możliwości organizacji 1 lub 2 meczów w sezonie dla ponad 1.000 uczestników przez kluby organizujące regularnie mecze na danym obiekcie, bez kwalifikowania tych meczów jako „imprez masowych”.

Michał Gniatkowski

radca prawny

Tagi: ,